18 maj 2008

weselisko

znów byłam na okinawie, tym razem na weselu. styl japońsko-kiczowato-amerykański. panna młoda przebrana za królewnę i pan młody w białym fraku ślubowali sobie wierność i że się nie opuszczą aż do śmierci w wynajętej, sztucznej kaplicy w hotelu przed panem przebranym za księdza. potem podpisywanie aktu ślubu wielkim, sztucznum, gęsim piórem. wesele trwało dwie i pół godziny, prawie wszyscy wyszli trzeźwi, za to bardzo wzruszeni. państwo młodzi raz się przebrali w psrokate, kiczowate kimona, potem znów suknia i frak. kiedy kroili sztuczny tort, wokół pojawił się biały dym, a ludzie klękali (żeby zrobić z bliska zdjęcia). do tego występy na scenie (w tym mój), toasty i przemówienia. wszyscy płakali. niestety, łącznie ze mną.

ps. w tytule jest chyba link do zdjęć...