w zeszłym tygodniu chodzila po tokio plotka, jakoby miało nastąpić największe trzęsienie ziemii od 100 lat, a właściwie od 85. jak wiadomo, plotki tego typu nigdy się nie sprawdzają (to samo było przecież z końcem świata parę lat temu), ale jakoś siłą rzeczy człowiek zaczyna myśleć o nadchodzącej śmierci. nie powiem, żeby myśl taka wzbudzała we mnie jakiś szczególny spokój. z wielkim smutkiem zdałam sobie sprawę, że umarłabym w kilka dni po spełnieniu swojego największego marzenia. bo ze spełniającymi się marzeniami jest tak, że wyobrażenia na ich temat przewyższają efekty.
nie to, żeby podróż koleją transsyberyjską a potem promem do japonii była jakoś szczególnie nudna. miło było pomyśleć sobie, że oto podróżuję tak, jak to się robiło na przykład 100 lat temu. ale że jednak jestem pół polką, to muszę sobie ponarzekać. no bo jak już cofać się w czasie, to albo jechać salonką, mieć kilka pokoi, biblioteczkę, barek, fotele, stoły z koronkowymi serwetami i pokojówkę, albo jak sybiracy w bydlęcym wagonie wywożeni do kołchozów. a my tymczasem cupe, 2 klasa, śniadania i obiady wliczone w cenę biletu, ale szampana i ostryg to już nam pożałowali. pijani rosjanie owszem, byli, ale jakoś nikt nas do picia wódki nie zmuszał. baby na stacjach częściej sprzedawały lody niż wędzone ryby, a na ogórki małosolne chyba ze 4 dni czekaliśmy. ani razu nie zostaliśmy na stacji, mało tego, nawet nie było nam dane wskakiwać do jadącego pociągu! żadnych rozbojów, żadnego morderstwa w orient expressie, nikt nikomu nawet w morde nie dał. widoczki owszem, ładne, ale dopiero od krasnojarska.
prom trochę lepiej, przynajmniej był basen, klub nocny, klub dzienny i restauracja osobno. wszystkich obcokrajowców (nie rosjan) posadzili przy osobnym stoliku więc chcąc nie chcąc, trzeba bylo się zakolegować. mili oni, niektórzy nawet ciekawi - para holendrów w wieku między 60tym a 70tym rokiem życia, która przejechała swoim bmw czy innym mercedesem cała europę i azję. ale żeby od razu przyjaźń na całe życie?
jedno wielkie rozczarowanie. tak to właśnie jest, jak polakowi się spełni marzenie.